Strony

26/04/2015

Flatbush Zombies & The Underachievers Warsaw











Warszawa. Spedzilismy w niej cale 2,5 dnia. I jak to ze mna bywa, po pierwszej sekundzie sie zakochalam..
Wyjazd byl calkiem spontaniczny. Ja lub Cassian dla zartu rzucilismy 'fbz beda w Warszawie, jedziemy'.. No i, miesiac pozniej juz tam bylismy.
Cholernie sie balam jak to bedzie z dojazdem, mieszkaniem i komunikacja miejska, ale odnalezlismy sie tam po sekundzie. Ani razu nie zamowilismy taksowki.. Screen'y map na telefonie, i jazda z buta.
No i nie obeszlo sie bez pytania przechodzcow o droge. To byla masakra, jeszcze nigdy podczas tak krotkiego czasu nie zaczepilam tylu ludzi. Spokojnie moglabym przeprowadzac ankiety, a jak!
Ogolnie klimat byl przecudowny. Jedynie pogoda walila nam fochy. Nie obeszlo sie bez zimowej kurtki i parasola. My jednak nie dawalismy za wygrana..Calymi dniami zwiedzalismy, a wieczorem wracalismy tylko zeby sie przespac, no i od rana znowu wycieczki. Moj chlopak nie mogl nacieszyc sie polskim jedzeniem. Co jakies 3 godziny ladowalismy w zabce zeby uzupelnic zapasy kubusia i slodyczy.
Tak czy siak, w ostatecznej bitwie polegl. W Bobby Burger zjadl moze polowe swojej przezajebistej kanapki, gdzie ja zdazylam zjesc cala, i domowic frytki z chilli...

Tak, to prawda, za miesiac skoncze 18 lat.







No a potem przyszedl.. Ten dzien! Palladium szukalismy chyba z pol godziny, nawet ludzie z wawy idacy na ten koncert nie mieli pojecia, jak nas poprowadzic.. no coz..
Bilet kosztowal cale 79zl.
Nie wiem, czy kiedykolwiek lepiej zainwestowalam swoje pieniadze. To byl zdecydowanie najlepszy dzien w moim zyciu. Nie pamietam kiedy ostatnio sie tak zajebiscie bawilam. A to, co sie dzialo z moim chlopakiem, tego juz kompletnie nie da sie opisac. Jak na najwiekszego fana przystalo, prawie nie polecialy mu lzy na poczatku. Prawie! Pamietajmy, ze jest mezczyzna, i na taka chwile slabosci nie mogl sobie pozwolic!
 Ziomki z fbz mnie przytulali, dawali piony i nagrywali mnie na kamere (Ci ktorzy ich bardziej sledza wiedza, o co chodzi). Jedynym minusem byly male, 13letnie dziewczynki piszczace i drace tekst na cala sale. Jakas masakra. Takie koncerty, tak jak w Wiedniu, powinny byc od 16, jak nie od 18 lat.
No i, co jakies 5 minut wylatywali ziomki za palenie ziola. Po kazdej takiej akcji ochroniarz uzywal swojego magicznego,bialego proszku, aby odnowic swoje sily..
Prawdziwy bohater!



Po zajebiscie spedzonych chwilach wrocilismy do mojego rodzinnego miasta, Pawlowic. Nie bylo chyba dnia, w ktorym ktores z nas nie wspomnialo o Warszawie. Emocje trzymaly nas jeszcze z jakies 4 dni, do momentu, kiedy musielismy wracac do Wiednia.
Cassian poznal moja babcie, ciocie, dziadka, brata.. Wiec teraz czekajcie tylko na slub.
A tak serio, to ja swiruje, czy (prawie) wszyscy z mojego rocznika (lub o 1-2lata starsi) zachodza w ciaze i biora slub?

P.S Ci, co mnie znaja wiedza, ze nie robie takich zdjec.
Wybaczcie, zdecydowanie chwila slabosci..
Ale nie potrafie nie dzielic sie najlepsza rzecza, ktora spotkala mnie w zyciu.

20/04/2015

SexyBack








(pics by one of my biggest loves in my life, my dear friend Anna R.)

Jestem. I postaram sie zostac na dluzej. Zmienilo sie duzo rzeczy. Moj wyglad, charakter, myslenie, nawyki, przyzwyczajenia..Oraz.. Po raz pierwszy zaufalam mezczyznie. Na zaboj, i chyba jeszcze mocniej. Zaufalam mu moje najwieksze slabosci. Wie o mnie wiecej, niz ja wiem o sobie. A wiec, moze byc gorzej?
Nigdy nie ufalam tak mocno. Nigdy nie myslalam o drugiej osobie w taki sposob. Rosne z nim, z dnia na dzien. Przerazajace, jak wiele dla mnie znaczy.
Oprocz tego, mysle tez o wielu innych rzeczach. Podswiadomie buntuje sie przeciwko otaczajacemu mnie swiatu. Reaguje na czyjes cierpienie. Jestem bardziej wrazliwa na ludzka krzywde. Od czasu do czasu udaje mi sie nawet obdarzyc nieznajomych ludzi usmiechem. Zdarza sie to na prawde rzadko, ale staram sie nad tym pracowac. Ciagle podejmuje jeden, niezmeinny proces: stac sie lepszym czlowiekiem. Cholernie trudna rzecz..
Edukacja. Od kilku miesiecy moj najwiekszy wrog. Nie rozumiem, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Chcialabym byc bardziej samodzielna. Chce byc soba. Nie widze siebie na studiach.. To zdecydowanie nie dla mnie. Nie chce, nie chce, i jeszcze raz nie.. Glowa mnie boli kiedy wstaje rano i mysle, co czeka mnie w szkole. Nie spelniam sie tam, ani troche...

W mojej glowie rodzi sie co raz wiecej planow. Co z tego, jesli zycie samo pisze nam scenariusz?
Chcialabym chociaz jego czastke napisac sama. I to moj najaktualniejszy piorytet.
Poza tym, chcialabym byc bardziej wdzieczna za to, co mam. Od czasu do czasu uzyc chociaz najmniejszej czastki pozytywizmu, ktora siedzi tam gdzies gleboko we mnie. Bycie realistka nie pozwala mi jak na razie oslepnac, nawet na chwile..

Wiec.. jesli interesuja Was te bzdur, dajcie znac. Tesknie za tymi wypocinami, wiec chcialabym ponarzekac tu czesciej.

Chyba, ze nie chcecie?